fish-1755473_1280

Sklepowe wojny o taniego karpia

Kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia to rzecz jasna myślimy również o zakupieniu ryby, czyli najpopularniejszego w naszym kraju karpia. Najpopularniejszego to nie oznacza wcale, że polskiego karpia bo to wcale nie jest polska ryba. To znaczy nie jest ona polskiego pochodzenia, ale oczywiście w sklepach kupujemy rybę hodowaną w polskich stawach. Karpie mają wyjątkowy smak, a ich masowość występowania pozwala na sprzedawanie ich po całkiem niskich cenach. Wynika to z tego, że ilość dostępnego na rynku karpia jest gigantyczna a w praktyce karp jedzony jest w Naszym kraju tylko i wyłącznie podczas świąt. Jednakże kiedy zbliżają się święta ludzie w poszukiwaniu karpia udają się do miejscowych sklepów, żeby kupić go w jak najniższej cenie. I tutaj pojawiają się sceny niczym z horroru i to niekoniecznie z happy endem. W supermarketach odbywa się prawdziwa wojna, kiedy wystawiony na sprzedaż zostaje przedświąteczny karp. I tutaj wcale nie chodzi o strach, że tej ryby zabraknie dla wszystkich, chociaż rzeczywiście z roku na rok popyt jest coraz większy i coraz trudniejszy do zaspokojenia. Chodzi głównie o to, że w supermarketach jest po prostu nadzwyczajnie tani karp i każdy chce zdążyć, żeby kupić go jak najtaniej i jak najszybciej. Tym czasem karp z supermarketów nie znika za szybko, ot po prostu wszyscy się rzucają do niego, jakby to była kwestia życia i śmierci.

I tak właśnie toczą się przed każdymi świętami prawdziwe wojny o karpia. Tylko, że jakoś wówczas w kolejkach za nim zapominamy, że to przecież ma być ryba na święta. I zamiast wielkiej radości ten wystawiony w sklepie karp powoduje, że się wszyscy w tej kolejce kłócą i dochodzą do tego, kto był pierwszy a kto nie. To wszystko jest trochę komiczne. Bo różnica na cenie karpia pomiędzy tanim supermarketem a normalnym sklepem to raptem kilka złotych. Wiadomo, że na kilku kilogramach można sporo zaoszczędzić. Różnica jest jednak taka, że w normalnym sklepie nie ma za tą rybą praktycznie żadnej kolejki, za to w supermarkecie mają one często po co najmniej kilkadziesiąt metrów. Fakt jest taki, że karp to znakomita ryba słodkowodna, bez której nie mogła by się odbyć tradycja Bożego Narodzenia. To chyba jednak nie powód dla którego trzeba się przepychać w supermarkecie albo dla którego trzeba stać w kolejce na kilka godzin czekania. Wiadomo, że to stanie w kolejce za karpiem pozwala zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych. Tylko, że karp kupiony w supermarkecie, jak się można domyślać, jakościowo nie należy do najlepszych. Chociaż oczywiście jest zawsze z polskiej hodowli. A przynajmniej tak jest reklamowany zawsze.


Dodaj komentarz